TEKSTY, ARTYKUŁY

/TEKSTY, ARTYKUŁY
TEKSTY, ARTYKUŁY 2018-03-30T18:10:09+00:00

 

                 ISTOTA TAICHI

W naszych czasach tysiące ludzi pragnie zachować zdrowie, ale nie wiedzą jak tego dokonać. Poszukują coraz to innych lekarzy, zażywają coraz to nowe leki i próbują coraz to bardziej wyszukanych metod. W świecie zachodnim ćwiczenia koncentrują się na ruchu zewnętrznym i rozwoju fizycznym. Jednak nie przynoszą rozwiązania na głębszym psychicznym poziomie.

Taichi chuan* jest starą, chińską sztuką, która od wieków sprawdza się w skutecznym zaradzeniu problemów człowieka: rozwija ciało, umysł, (ruch mentalny) i bliżej nieokreślonego ducha. Wpływa korzystnie nie tylko na stan zdrowia ale praktycznie na wszystkie aspekty naszej codzienności. Jest to jedyna forma ćwiczeń fizycznych, gdzie nie należy używać siły. Za to w każdym ruchu przedstawia się zasada jin-jang

Jang pośród jin

[tekst powtórzony w ramce]„Przykładem tej zasady jest pozycja Lu, (zawinięcie), która uczy, żeby pod wpływem nacisku przeciwnika nie stawiać oporu, ani nie uciekać. Mając całkowitą świadomość działania przeciwnika, po prostu należy się rozluźnić. Ważne jest, że przyjęta pozycja pozwala się nam zarówno wycofać, jak i odeprzeć atak. Owa zdolność do odpierania ataku w momencie wycofania zwana jest w taoizmie ‘Jang pośród Jin’.”

Przełóżmy ten przykład na inny aspekt życia: rozważmy codzienne międzyludzkie ataki słowne: „Jeśli ktoś cię krytykuje, czy niesprawiedliwie nawet obraża, możesz zareagować na kilka sposobów. Jeśli zareagujesz oporem i odpowiesz krytyką, (atak), na pewno dojdzie do konfliktu. Sam zdenerwujesz się szkodząc zdrowiu i niczego nie osiągniesz. Jeśli uciekniesz lub przestraszysz się, to tak jak byś przyjął krzywdzącą czyjąś opinię, poczujesz się sfrustrowany, zraniony. I w końcu w obu tych przypadkach twoje poczucie winy, z powodu albo agresji, (jang), albo lęku, (jin), wzrośnie. Filozofia taoistyczna proponuje trzecie wyjście, które nie jest ani atakiem, ani ucieczką. Zasada jang pośród jin uczy jak być świadomym tego, co zostało powiedziane i rozważyć znaczenie słów. Odrzucić, jeśli jest nieprawdziwe, a jeśli są cenną lekcją, możesz wyciągnąć wnioski”. Jou Hsung Hwa, nauczyciel taichi.**

To, że my nie umiemy spokojnie reagować, świadczy tylko o braku naszej wiedzy i o nawykach impulsywnego, emocjonalnego zachowania.

Problem prawdziwie aktorski to problem samuraja

Myślenie w kategoriach równowagi Tao, nie jest tylko domeną Chińczyków. Bo Tao, jako zasada równowagi wszechświata dotyczy przecież całej ludzkości.

„w każdej chwili być wyćwiczonym, gotowym do odparowania ciosu, ale jednocześnie pozostać luźnym i prostym. Gdyby samuraj był spięty, nastawiony na przyjęcie określonego ciosu – zginąłby łatwo od uderzenia nieoczekiwanego. Dlatego nastrojony jak instrument, wyćwiczony – musi jednocześnie być luźny, prosty jak dziecko, jak wariat. To wydaje się sprzeczne, ale w gruncie chodzi o to samo” – Peter Brook, reżyser teatralny.

Od najwcześniejszych młodzieńczych lat poszukiwałam ćwiczeń, które pomogą mi poradzić sobie z emocjami i stresem obecnym nie tylko w zawodzie aktorskim, ale i w codziennym życiu. Szukałam sposobu do głębszego zrozumienia siebie i własnego życia. Chciałam odkryć, czy istnieje jakiś most łączący to, co w sobie przeżywałam, z tym, co się działo ‘na zewnątrz mojego świata’ i czy w ogóle można to wszystko kontrolować.

Głęboko przeczuwałam, że kluczem do tego może stać się wiedza o.. sobie samej i praktyczne metody, które uczynią tę wiedzę użyteczną.

Studia w szkole teatralnej, gdzie były głównie zajęcia praktyczne: etiudy teatralne, pantomima, szermierka, zajęcia z tańca, rytmiki i ruchu scenicznego, to przede wszystkim praca z ciałem. Ale to baza, która ma służyć do precyzyjnego wyrażania różnych stanów uczuciowych i emocjonalnych i intelektualnych z odpowiednią intencją. Zatem najważniejszym narzędziem dla aktora czy tancerza jest jego całe ciało psycho-fizyczne, a ujmując jeszcze precyzyjniej, jedno ciało-umysł.

Aktor musi być dobrym psychologiem, ale musi też umieć…tańczyć. To dlatego wspaniały reżyser Peter Brook porównał sztukę aktorską do profesji samuraja. Zarówno ciało wojownika jaki i umysł musi być wyćwiczone, nastrojone jak instrument, plastyczne i otwarte jak u dziecka.

Przychodzi mi na myśl przepiękne powiedzenie irlandzkie: ‘nigdy nie wręczajcie miecza mężczyźnie, który nie potrafi tańczyć’. Oczywiście, chodzi tu o każdą ‘wojującą istotę’, nie tylko mężczyzn. Umysł tancerza, kocha piękno i harmonię ruchów i z pewnością postawiony przed potrzebą walki, będzie szukał pokojowych rozwiązań, nie zabijał i nie kaleczył.

W dość wczesnym momencie pracy zawodowej zaczęłam odczuwać aktorstwo jako zbyt odtwórcze, a nawet rutynowe, (zwłaszcza w sztampowych serialach telewizyjnych, nie przypadkiem zwanych mydlanymi operami). Aktor jak najbardziej musi poszukiwać i działać twórczo, zawsze jednak istnieją ograniczające go ramy w postaci tekstu czy przesłania autora lub reżysera, z którym nie koniecznie musi się zgadzać, a jakże często podporządkować.

Tak też trafiłam na ten staro-chiński system ćwiczeń zdrowotnych, które od ponad 20 lat praktyki i nauczania, nie tylko stoją na straży mojego zdrowia, ale na stałe wpisały się w moją codzienność.

Taichi– zupełnie inny sposób myślenia

Oprócz nauki formy fizycznej, regularna praktyka taichi w nieunikniony sposób wprowadza adepta w głęboką filozofię Tao, co zwłaszcza dla naszych zachodnich umysłów wręcz zachłannych na intelektualne uzasadnianie zjawisk, ma niebagatelne znaczenie. Zachłanny na informacje, zachłyśnięty własnym intelektem umysł, nigdy nie pozwoli nam zrozumieć, że sam jest tylko ruchem myśli.

Taichi jest jak lustro: pokazuje cechy nadmiaru i niedoboru. W czasie ćwiczeń mamy szansę zrównoważyć, skorygować w sobie obie skrajności. To naprawdę wartościowa praca z samym sobą. Człowiek staje się pewniejszy siebie, więcej czuje i odbiera, ponieważ jest wyciszony. Spokojny człowiek, jest w stanie podejmować bardzo dobre decyzje.

Taka cierpliwa i regularna praktyka zaczyna wpływać na naszą codzienność. Ten, kto zaufa i odda się tym ćwiczeniom, poczuje, że są oparciem na resztę życia.

Po latach praktyki zyskuje się poczucie, że każdy ruch jest ruchem wszechświata. Przepaść między ciałem, umysłem a duchem, znika. Adept taichi doświadcza wewnętrznej harmonii i przestaje się czuć oddzielony od innych ludzi i reszty stworzenia, co okazuje się być najpoważniejszą przyczyną cierpienia,

Nauczyciele

Tak się szczęśliwie składało, że od samego początku trafiałam na nauczycieli „ze źródeł”, czyli mistrzów chińskich. Mój ostatni nauczyciel taichi, Chen Xiao Wang mieszkający w  Stanach, to rdzenny Chińczyk, który jest autentycznym spadkobiercą stylu Chen. Pochodzi ze słynnej rodziny Chen przekazującej skarb i wiedzę taichi już od dziewiętnastu pokoleń.
Pierwszym moim nauczycielem, który uczył mnie podstaw taichi był Zhang Fen Yun z pekińskiej Akademii Wu Shu. W arkana qigong-u wprowadzali mnie Liu Zhongchun, Howard Choy (architekt i mistrz Feng Shui), oraz Li Jun Feng, (Sheng Zhen Qigong) i kilku innych, których miałam okazję spotkać

Jak wygląda trening

Zaczynamy (jak również kończymy), specjalnym ukłonem, które ma swoją tradycję.

Takie powitanie przypomina nam, że istotą tych ćwiczeń jest doskonalenie umiejętności kierowania siły wewnętrznej na zewnątrz, wyłącznie, by móc użyć jej do pożytecznych celów. Powitanie to drobny element, ale bardzo istotny, gdyż wyraża szacunek, jakim nauczyciel obdarza uczniów a uczniowie nauczyciela i miejsce, gdzie mogą zdobyć taką cenną wiedzę.

Następnie przechodzimy do rozgrzewki – trzeba obudzić ciało, rozgrzać wszystkie ścięgna i stawy. (To one pozwalają lub blokują swobodny przepływ energii).

Kolejną część treningu stanowi qigong – który stawiam na pierwszym miejscu przed taichi, jako, że jest nierozdzielną bazą-matką tych ćwiczeń. Qigong – kultywujący naszą energię w ciele, to wspaniałe ćwiczenia zdrowotne – profilaktyczne oraz łagodzące stany chorobowe.

Tę część kończy krótki taoistyczny masaż w parach. Umiejętność dawania i brania energii od partnera jest równie ważna i wcale nie taka łatwa. Ostatnia część treningu przeznaczona jest na taichi, czyli na naukę sekwencji postaw i ruchów oraz wdrażanie zasad Tao Optymalny trening trwa półtorej godziny.

Osobom zapracowanym, zabieganym niestrudzenie powtarzam: ‘tylko ten czas, który dla siebie przeznaczysz, będzie ci procentował. Nie myśl, że jeśli będziesz żył/a w nieustającym stresie, ktokolwiek pomoże ci to odmienić i podaruje ci taką przestrzeń, w której znika frustracja, stres i napięcie. One też odgrywają pewną rolę. Nic takiego się nie wydarzy. To od ciebie zależy czy zechcesz zmienić jakość swojego życia. Z odrobiną determinacji uda się je wziąć w swoje ręce!’

Kto może ćwiczyć

Wspominając o skarbie jakim są te metody, taichi stało się dostępne dla większości, ale niestety wszystko, co jest ogólnie dostępne, przestaje być cenne.

Nie nadają się do tych ćwiczeń sceptycy, którzy nie dopuszczają do siebie odwiecznego prawa natury, że człowiek stanowi jedność z Niebem i Ziemią i że od stanu umysłu zależy zdrowie i osobisty poziom energii, jakim dysponujemy.

A przecież to od silnego, zdrowego ciała zależy w jakim stopniu i czy w ogóle będziemy mogli cieszyć się życiem.
Ciężko chorzy psychicznie raczej nie będą mogli podjąć tych ćwiczeń z uwagi na rozproszony stan umysłu, który jest tu ważnym elementem sprzężenia z oddechem i ruchem.

I jeszcze jedna uwaga. Chociaż praktykowanie qigongu czy taichi wpływa na poprawę zdrowia, nie pomoże ludziom, którzy o siebie nie dbają. (obciążanie ciała przez przejadanie się, używki, folgowanie najróżniejszym zachciankom, które wytrącają ciało z jego równowagi itd.). Jest kilka anegdot o mistrzach, którzy zaniedbywali w ten sposób swoje zdrowie. Jedna z nich mówi o znakomitym mistrzu taichi, Yang Chen Fu, który tak się roztył, że nie był w stanie pokazać swoim uczniom niektórych ruchów.

Nie zachęcam specjalnie młodzieży poniżej wieku 20 lat. Tym bardziej dzieci, gdyż one zazwyczaj mają nadmiar energii i nie łatwo im spowalniać i kontrolować ruchy, w przeciwieństwie do ludzi starszych, u których takie ruchy wydają się być naturalne.

Poza tym każdy może spróbować ćwiczeń taichi, ale dobrze, jeśli przy tym rozwija w sobie odwagę, ponieważ nie każdy ma śmiałość zobaczyć siebie, nie wymagając przy tym od siebie doskonałości!

Cierpliwe wdrażanie zasad w praktykę szczęścia

Adept sztuki taichi, powinien ćwiczyć minimum 12 miesięcy, żeby przyzwyczaić swoje ciało do takich wolnych ruchów a umysł do naturalnego podążania za tymi ruchami, ale wszystko zależy od indywidualnej predyspozycji. Korzyści jak zwykle pojawiają się, kiedy ćwiczy się regularnie. Ważny jest na początku dobry nauczyciel, który, w trakcie procesu uczenia, pokaże nam prawidłowe ruchy, pomoże nam je skorygować oraz wyjaśnić.

Ale UWAGA, dla autentycznego ucznia nie jest najważniejsze, kto jest jego nauczycielem, lub też jak długo ćwiczy, a jak sam rozumie owe zasady Tao i wprowadza je w swoje życie. To samo dotyczy wszelkich guru, ‘przewodników duchowych’ lub jakichkolwiek innych ‘coachów’, zarabiających na ludzkim braku zaufania do siebie samego, lęku przed wzięciem odpowiedzialności za własne życie,

Dobrze się dzieje, kiedy nasz życie zaczyna stanowić pewną całość w różnych jego aspektach. Zintegrowanie siebie jako jednostki daje taką zwyczajną ufność w sens tego, co się robi.

Piękno tkwi w człowieku, ponieważ on sam jest częścią Natury. A prawdziwą sztuką, jest przestać oddzielać się od niej. Chroniąc i pielęgnując to wszechobecne piękno Natury, szanujemy i celebrujemy własne życie.

Dlatego praktyka taichi jako nowy sposób myślenia, otwiera szansę zwłaszcza dla młodych ludzi, wspierając ich rozwój indywidualności, niezależnie od wybranych studiów, a później obranych zawodów. Co więcej, pokazuje czym może być szczęście, bez względu na wykształcenie, wiarę, oczekiwania rodzin i bliskich, a także, niestety coraz wyraźniejsze globalne manipulacje społeczeństwem. Zatem okazja do poznania taichi powinna być ważnym elementem programów na studiach, domów kultury, tudzież innych ośrodków szkoleniowych, itp.

Wierzę, że dla wielu czytelników może okazać się to wystarczającą zachętą, by otworzyć się na tę terapeutyczną formę ruchu, której dotąd nie znali, a która pomoże zrozumieć siebie i swoje miejsce w życiu. Może okazać się wówczas, że to, czego wszyscy poszukujemy, czyli szczęście, to my sami.
*Taichi dosłownie znaczy Wielka Ostateczność, quan- sztuka walki, pięść).

**Jou Hsung Hwa uniwersytecki profesor matematyki, który po 30- tce poważnie zachorował. Wedy poznał i zajął się praktyką taichi, która pomogła mu wyjść z choroby. Od tej pory zaczął dogłębnie nauczać tej sztuki i szerzyć ją w USA.